z fizjologicznego punktu widzenia


poniższa notka nie jest przeznaczona dla nietoperzy oraz tzw. nocnych Marków
13/10/2008, 6:22 am
Zaszufladkowany do: Kant | Tagi: ,

Jest ciemno, slyszę budzik. Machinalnie wysuwana dłoń chwyta to urządzenie w ręke, a następnie naciska przycisk “silent”. Budziki w telefonach komórkowych są o tyle dobre, iż wybierać można dźwięk do dręczenia. Milszy lub gorszy dla ucha. I tak teraz budzi mnie O.S.T.R. “Początek…”

Kawa. Druga kawa. Poranna Higiena Osobista i w drogę. Widać jeszcze ślady po nocnych Markach (butelki po piwie, wódce, zużyte lub nie prezerwatyty) oraz nietoperzach (porozrywane w okolicach głowy laleczki z podobizną Ozzie’go). Idę. Gdzieniegdzie słychać jeszcze osttnie bity wiejskich dyskotek, gdzieniegdzie widać jeszcze kochanków błądzących po ciemnku lub też kochanki szukające bielizny po polach bezkresnych. Z czasem, od początku czasu gdy wykonuję tą robotę znacząco zwiększyła się ilość osób, które napotykam o tych porach tu i ówdzie. Więcej też automobili i innych szatańskich pojazdów, gdzie te Homo zmierzają?…

Z wolna zauważam zarysy miejsca swojej odwiecznej roboty. Sprawdzam jeszcze czy Blada twarz zaczyna już kimając uchylać się swoim obowiązkom. Wszystko na to wskazuje, zwłaszcza coraz ciemniejszy eter na świecie. Rozchylam pewnie nogi, staję na Krawędzi, rzucam lasso. Mam!. Rzadko kiedy udaje się za pierwszych razem. No to lecimy. Pomału, lecz bez większych oporów wyciągam z ukrycia Jasną Panią. Robi się coraz jaśniej, w oddali zaczynam słyszeć koguty, tramwaje i okrzyki kochanek, które w końcu odnajdują swoją koronkową bieliznę. Cholera! Znów zapomniałem okularów, lecz kto by o nich pamiętam jeśli wychodzi się do roboty ciemku? Znów mnie będzie raziło… Razi, oczy zaczynają trochę piec, ostatnie pociągnięcia liny wykonuję z zamkniętymi oczami. Poszło. Jasna Pani znana również jako Słońce zaczyna wychylać się z okowów horyzontu. Wracam kimać do domu. Nkt mi nie wierzy gdy podczas spotkania przy piewie, wódce etc. odpowiadam na pytanie “Co porabiasz?” “Aaa wiesz, podnoszę Słońce z okowów horyzontu”. Zawsze słyszę wtedy “Uuu Ty już nie pij chłopie”. Nie piję, na rano mam do pracy.

poranek umijają mi Potty umbrella – All you know is wrong



praca praca praca
12/08/2008, 10:43 am
Zaszufladkowany do: Mickiewicz | Tagi: ,

wakacje. Piękny czas. Każde dziecko, młodzian, student itd. wypatruje w kalendarzu upragnionej daty oznaczającej czas powszechnego lenistwa a dla starszych pijaństwa i dowolnej rozpusty. Różnica powstaje w dacie rozpoczęcia tego sodomowego czasu. Wakacje? lecz któż je ma ze studentów. My brać studencka w ramach procesu zwanego “dorośnij dziecko” lub “starzejemy się” zakasa zaraz po miażdżącej sesji (oby zdanej!) rękamy i idzie pracować za grosze gdziekolwiek. Z tej okazji niejako w kontrze/odpowiedzi/polemice lub być może wtórując wpisowi Sis (http://chyba.wordpress.com/2008/07/25/o-dobrodziejstwach-kapitalizmu/) cytuję wiersz pana Broniewskiego:

“Bezrobotny”

Nie mam za co jeść i pić,
trzeba robić , aby życ,
jak robota się nadarzy,
to przystanę do murarzy,
aby jeść i pić.

Bracie, bierz do ręki kielnię,
napracujesz się rzetelnie,
dadzą ci tu jeść i pić.
Staną ściany i sklepienie,
stanie wielki gmach-więzienie,
w tym więzieniu będziesz gnić.

Nie chcę ryglów, nie chcę krat,
pójdę sobie od was w świat,
wezmę z sobą młot ze stali
i przystanę do kowali,
nie chcę ryglów, krat.

Bracie , z nami wal obuchem,
jest robota nad łańcuchem,
na ten łańcuch czeka kat.
Wyjdzie z ognia hartowany,
zrobią z niego twe kajdany,
będziesz nieść je wiele lat.

Co mam robić, dokąd iść?
Chyba z głodu kamień gryźć.
Takie moje przeznaczenie:
bezrobocie, głód, więzienie.
Bracia, dokąd iść?

Towarzyszu, jest robota
i dla kielni , i dla młota,
tylko z nami śmiało stój.
Gdy nadejdzie dzień zapłaty,
będziesz młotem walił w kraty,
będziesz szedł w śmiertelny bój.

p.s. choć ja już dawno po swej wypłacie, tylko po ledwie tygodniu po niej, gdzie ona?



na Pastwie losu
11/08/2008, 1:40 pm
Zaszufladkowany do: Mickiewicz | Tagi:

witam Państwa, miesiąc minął nie wiedzieć kiedy. Można by podejżewać, że ktoś go kolokwialnie ukradł. Nagle, niespodziewanie, pokryjomu. Służby mundurowe jednak nie były zainteresowane tym przypadkiem, dlaczego? Nie będę się jednak rozwodził na ten temat, szkoda aby powstawał kolejny blog o biadoleniu na służby mundurowe.

Tak czy owak od miesiąca jestem pełną gębą pomorzaninem. Live at Wrzeszcz jak Bassisters Orchestra. Lechia Gdańsk. Żywe piwo. SKM RLZ. Morze możliwości itd. Przede mną jeszcze miesiąc.

A co tu porabiam? ano się pracuję, ano sie pracuje na PKB. Choć nie wyglądam na codzień w ten sposób to jednak z panem chińczykiem pracujemy w podobnej branży. Żadna praca nie hańbi, hańbi lenistwo. Teraz odczuwam to w sposób dobitny, można by rzec ufundamentowałem to piękną frazę głęboko w sobie. Praca na zamkniętym osiedlu (ohyda!) to z kolei ćwiczenie z cyklu “nie generalizuj” albowiem stosunek części mieszkańców do roboli takich jak ja jest co najmniej godząca w tytuł jaki oni sami się obdarzają amianowicie “inteligencja”, aż ciśnie się na usta marksistoweskie “burżuazyjne mendy”. Ale bronie się, tak jak przed piciem piwa co dzień po pracy (), ale również aby nie ze zgedzieć lecz z życia korzystać jak przystało na ciągle młodego człowieka (choć dodatkowa krecha na karku ;], dzięki Grochu za życzenia) a nie starego pierdziela.

Tytuł wyjaśnię za miesiąc jak już wyprowadzę się z obecnego lokum, a będzie miał on tytuł “nie czyńcie tego” ;] ale mam nadzieję skrobnąć coś wcześniej ;] oi!