z fizjologicznego punktu widzenia


w końcu to odkryłem
19/10/2008, 9:37 am
Zaszufladkowany do: Kant | Tagi:

Było to dziś, a w zasadzie wczoraj. Oświeciło to mnie i tym blaskiem chciałbym się podzielić.

Spadł na mnie promień Stworzenia, wytworzył dodatkowe połączenia nerwowe w mojej głowie i ujrzałem to przed oczyma. To co tropili narodowościowcy i inni dziwni ludzie przez setki lat. Kto, gdzie, jak. Gdybym mógł wniknąć w tą organizację dowiedziałbym się jak wygląda jej struktura wewnętrzna.

Krwawa inicjacja, niezrozumiały język i metofory (“Trzeba się było domyśleć!”, tak tak jeszcze te słowa wibrują mi w głowie), tajne spotkanie w wąskim gronie, okryte gęstą mgłą tematy rozmów, a jeśli są one jawne to i tak język uniemożliwia pojęcie tego. To wszystko pasuje do organizacji powszechnie nazywanej Lożą masońską, Organizacje wolnomularskie ect. Jednak rzekoma obecność tam osobników z chromosomem Y (i genem SRY) jest kłamstwem. Masonami są kobiety. Było to dziś, a w zasadzie wczoraj…



poniższa notka nie jest przeznaczona dla nietoperzy oraz tzw. nocnych Marków
13/10/2008, 6:22 am
Zaszufladkowany do: Kant | Tagi: ,

Jest ciemno, slyszę budzik. Machinalnie wysuwana dłoń chwyta to urządzenie w ręke, a następnie naciska przycisk “silent”. Budziki w telefonach komórkowych są o tyle dobre, iż wybierać można dźwięk do dręczenia. Milszy lub gorszy dla ucha. I tak teraz budzi mnie O.S.T.R. “Początek…”

Kawa. Druga kawa. Poranna Higiena Osobista i w drogę. Widać jeszcze ślady po nocnych Markach (butelki po piwie, wódce, zużyte lub nie prezerwatyty) oraz nietoperzach (porozrywane w okolicach głowy laleczki z podobizną Ozzie’go). Idę. Gdzieniegdzie słychać jeszcze osttnie bity wiejskich dyskotek, gdzieniegdzie widać jeszcze kochanków błądzących po ciemnku lub też kochanki szukające bielizny po polach bezkresnych. Z czasem, od początku czasu gdy wykonuję tą robotę znacząco zwiększyła się ilość osób, które napotykam o tych porach tu i ówdzie. Więcej też automobili i innych szatańskich pojazdów, gdzie te Homo zmierzają?…

Z wolna zauważam zarysy miejsca swojej odwiecznej roboty. Sprawdzam jeszcze czy Blada twarz zaczyna już kimając uchylać się swoim obowiązkom. Wszystko na to wskazuje, zwłaszcza coraz ciemniejszy eter na świecie. Rozchylam pewnie nogi, staję na Krawędzi, rzucam lasso. Mam!. Rzadko kiedy udaje się za pierwszych razem. No to lecimy. Pomału, lecz bez większych oporów wyciągam z ukrycia Jasną Panią. Robi się coraz jaśniej, w oddali zaczynam słyszeć koguty, tramwaje i okrzyki kochanek, które w końcu odnajdują swoją koronkową bieliznę. Cholera! Znów zapomniałem okularów, lecz kto by o nich pamiętam jeśli wychodzi się do roboty ciemku? Znów mnie będzie raziło… Razi, oczy zaczynają trochę piec, ostatnie pociągnięcia liny wykonuję z zamkniętymi oczami. Poszło. Jasna Pani znana również jako Słońce zaczyna wychylać się z okowów horyzontu. Wracam kimać do domu. Nkt mi nie wierzy gdy podczas spotkania przy piewie, wódce etc. odpowiadam na pytanie “Co porabiasz?” “Aaa wiesz, podnoszę Słońce z okowów horyzontu”. Zawsze słyszę wtedy “Uuu Ty już nie pij chłopie”. Nie piję, na rano mam do pracy.

poranek umijają mi Potty umbrella – All you know is wrong



i gdzie ten Y?
01/06/2008, 1:13 pm
Zaszufladkowany do: Mickiewicz | Tagi:

i gdzie ten chromosom Y znika? kilka lat temu naukowcy (amerykańscy?) ogłosili, że Machulski okazał się prorokiem, choć bomby M nie potrzeba było, mężczyźni sami wyginą… *

rewelacja naukowe potwierdzić mogłyby obserwacje współczesnej kultury. Może jeszcze filmów z cyklu “W-Rambo: Zemsta” nie powstają, ale urlop ojcowski nikogo już nie dziwi. Tak samo jak odwiedzanie przez facetów salonów kosmetycznych, solariów itp. Wymiana zdań na temat podpaska czy tampon na obecnym stanie rozwoju medycyny jeszcze w rachubę nie wchodzi. Oczywiście w tej rewolucji dopatrzyć sie można również plusów, np. panowie przestali czuć pociąg (w większości?) do swego naturalnego zapachu.

Co poniektórzy są bardziej narażeni na falę bomby M. Na przykład mężczyźni studiujący w gronie prawie samych kobiet, czyli na przykład ja. Od razu uprzedzam, że fakt ten nie jest taki zły, bo jakoś sobie nie wyobrażam siebie w grupie na politechnice gdzie przy dobrych wiatrach na 20 osób w grupie jest 1 osobnik żeński. Ponadto można obyć się w kontaktach damsko – męskich, co dla tej mniej śmiałej grupy męskiej może byc bardziej przydatne, nie wspominając o nierzadko wrażeniach wzrokowych autora.

Zatem no niby same plusy? no niby rodzynek w cieście zawsze smaczny zdrowy i pożywny no ale… Brak pomału czasem męskiego skrzyknięcia się “na gałę”. Brak ponarzekania na męską nie dolę w relacjach związkowych (tzw. di-plomacja). Stąd też całkiem świeża inicjatywa aby założyć Męskie Stowarzyszenie Szowinistyczne “Sromotnik”. To dopiero początek drogi końca którego jeszcze za naszego męskiego ego nie widać. Wiadomo jedno, nie umrzemy cicho. Panowie, nie dajmy się! oj!

————————————————————————————-

* nie chce mi się szukać artykułu źródłowego :P