z fizjologicznego punktu widzenia


odkurzanie z patriotycznym zacięciem
03/05/2009, 2:14 pm
Zaszufladkowany do: Erasmus, Mickiewicz

całkiem stare, lecz z mojej perspektywy nadal aktualne:

Dzień niepodległości 2
Niedzielni patrioci
Flagi w kupie
Kupa flag

W TV
W centrum miasta
W hipermarketach

Jedynie dziś promocja!
19,90 za flagę, maszt
Do niej dostajesz w prezencie!

Wracając w niedzielę z
Kościoła lub hipermarketu
wyciągnij narodowe barwy
z tej kupy (ludzi)

Rodzący w tzw. międzyczasie
Przełącza z jedynej
polskiej stacji na
irlandzką listę przebojów.

spłodzone kupę czasu temu. Teraz jedyne co się zmieniło to to,że piszę to z obczyzny.
Jedyną refleksją jaką bym dodał, że wolę polszyzm mimo wszystko rozcieńczony, u nas w macierzy. Ten zagraniczny, stężony wielokrotnie, najcześciej podgrzewany narodową mentalnością i duchem historii trawi mocniej niż kwas fluoroantymonowy czy woda królewska. Zaleca się unikać.
rzekłem



Angielslki katostudent i Walońska brać
03/03/2009, 10:32 am
Zaszufladkowany do: Erasmus

Minął miesiąc. Czy mógłbym coś przez ten czas powiedzieć o belgijskich, a dokładnie rzecz biorąc, walońskich studentach? Czy może są oni niczym tolkienowscy hobbici, których choćbyś i przez 100 lat poznawał to i tak mogą oni cię zaskoczyć? Nie wiem i mam nadzieję, że studentów walońskich poznawać przez 100 lat nie będę musiał.

Przez miesiąc życia w Belgii w ramach Erasmus-a byłem na 1 “imprezie” (choć to w zasadzie wyjście na piwo jeno w igrekowym towarzystwie), ale przed swoim Susłem, po ciężkim dniu w imię św. Science skosztowałem piw 25 (z pozdrowieniami dla impacta ;] ). Choć studiuję i studiować będę przez te 5 miesięcy na uniwersytecie katolickim, stąd ochrzciłem się na ten czas katostudentem, jej studenci niewiele mają z tą religią wspólnego. Choć żyję w dosyć spokojnym “kocie” (kot, cot- akademik, nomenklatura administracyjna nomen omen) to nie przeszkodziło to, abym pewnego pięknego poranka ujrzał wychodząc bardzo-wcześnie-rano do pracy oparte o mój kot…złamane drzewo.Przez noc nie było wichur, burz, U.F.O., ani pielgrzymek. Były tylko studenckie imprezy z okazji czwartku.
dsc00518
dsc00520

Życie tutejszych etudiants kręci się wokół “circl”-ów. Czymże one są? Gdy w Polsce coponiektóre puby nazywałem “mordowniami” (pozdro dla bywalców wrocławskiej Strefy Zero!) uważałem, że się nie myliłem. Pomyliłem się. Circle to miejsca prowadzone w zasadzie przez studentów. Są circle każdego instytutu, miast walońskich, studentów z wymiany. Pijąc tam piwo (ewentualnie inne trunki alkoholowe) z plastikowego kubka nie masz pewności, że nikt wcześniej przed Tobą z niego nie pił. Również strój ubierany do tychże miejsc jest jedynym w swoim rodzaju. Studenci mają tu zestaw roboczy ubierany tylko i wyłącznie do tychże mordowni, zaczynając od butów kończąc na bluzach. Dlaczego? Specyficzne wymagania, niespotykana aura? Niewątpliwie. Jak powiedzieli to mojej koleżance z Polski jej sąsiedzi z kot-u: Jeśli jesteś w circlu i czujesz, że coś spływa Ci po plecach to ciesz się jeśli czujesz uczucie zimna. Tyle.

Piją, chleją, rzygają (nie mylić z wymiotowaniem) i znów piją i chleją. Aż dziw bierze, że za parę lat te same osoby w większości przejdą romantyczną metaforę i z pijaków, meneli, nieuków, nierobów, bumelantów przeistoczą się w poważnych panów i poważne panie, które wciągnie Babilon.

Nie znają angielskiego. Nie znają angielskiego. Nie znają angielskiego. Przyjeżdżając tu obawiałem się o moją komunikację, wszakże moje zdolności w posługiwaniu się brytolskim językiem nie są najlepsze. Zdolności zaniedbane nauką na uniwersytecie i pobieranie tu “lekcji języka angielskiego”. Jednak przy większości tutejszych studentów, a na pewno przy tych kilkudziesięciu napotkanych na ulicy, na sali gimnastycznej, w kocie… jestem Anglikiem od urodzenia.

Życie w tym studenckim miasteczku (doprawdy studenckim, na trzydzieści parę tysięcy mieszkańców tego miasteczka, 80% to studenci. 90% budynków są związane z uniwersytetem, a samo miasto zostało założone po schizmie językowej na katolickim uniwersytecie w Leuven. Założone od postaw) trwa od poniedziałku do późnego czwartku. Co z weekendem? Czyżbym się pomylił w ocenie tutejszych sióstr i braci. Gdzie weekendowe szaleństwo? Nie ma. Większość z nich w piątek grzecznie podąża do swoich rodzinnych domów, aby mamusia mogła wyprać, umyć i dać pieniądze na następne chlania. Wracają późnym popołudniem w niedzielę.

oj!



otóż
30/01/2009, 7:03 am
Zaszufladkowany do: Kant

wrócę. Na dniach pewnie. I zakrzyczę nie “howdy there!”, ale pewnie “bonjour” albo “goeiemorgen” (ewentualnie “dag!”). Ogłoszę ostateczny krach systemu korporacji siedząc gdzieś między kroplami deszczu popijając np. ….



a niech będzie…. łańcufszeck
15/11/2008, 7:01 pm
Zaszufladkowany do: Mickiewicz

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

w sumie bez różnicy

2. Gdzie czytasz?

Tramwaje, uczelniane ławki i sale wykładowe, łóżko

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

siedząc, opierając się o ścianę – bezpiecznie i nie wywołuje senności

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

chyba publicystykę

5. Jaką książkę ostatnio kupiłeś?

Droga do Badadag Stasiuka

6. Co czytałeś ostatnio?

Seria kryminałów Krajewskiego

7. Co czytasz aktualnie?

Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu. Baracka Obamy

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

nieośle. Zakładki w postaci biletów, kuponów po niedoszłych kluczach do milionów złoty itd.

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

jak to już padło, książki są do czytania

10. Co sądzisz o e-bookach?

nie przepadam, w ostateczności

no!, proszę