z fizjologicznego punktu widzenia


Przed prawem
22/01/2010, 9:19 pm
Filed under: Der Prozess

Ty głupcze, zamykam te drzwi
Ty głupcze, zamykam te drzwi
Włącz sobie coś
Otul się w koc
Zainteresuj się czymś

Byłeś gotów? Byłem gotów? Cholera, zimna podłoga, szorstki koc. Karaluchy witające się uszczypnięciami tak jak u Krajewskiego. Piękne hasła i szybkie deklaracje rozbijają się o kraty, więzienna ściana choć ma wiele szpar i może przypominać ścianę do wspinaczki nic z nią nie ma wspólnego. Tylko te paznokcie pozostawione powyżej…gotów?

Ty głupcze, zamykam te drzwi
Ty głupcze, ja jestem potężny
Ty głupcze, twój proces idzie źle
Więc
Włącz sobie coś
Otul się w koc
Zainteresuj się czymś
Ty głupcze

ale czemu?! Halo?! Zaczekaj? Przecież podpisałem temu pierwszemu i temu co mu się sprzeciwił też? bosko piekielna gra w złego i dobrego glinę jego mać. Proszę.

Pomóż mi
Niech ktoś pomoże mi
Pomóż mi
Niech ktoś pomoże mi
Pomóż mi
W moim domu nie mieszka już nikt
Pomóż mi
Jest tylko poszarpane, zakrwawione dziś
Pomóż mi
Czy jest tam ktoś, kto usłyszy mnie
Pomóż mi
Czy aby na pewno pukam do właściwych drzwi

Te paznokcie, te zęby, te włosy bezpowrotnie stracone. Jestem na ścianach, w nich, pod nimi, staje się fundamentem tej celi. Tak jak Ci przede mną, których tu na ziemi czuję. Sama krew, zero wody. Choć nie tylko bok tu był rozcinany, nie tylko głowa, nie tylko lędźwie.

Nie wiem, co będzie dziś
Nie wiem, co będzie tam
Całuję twoją twarz
Przedziwną twarz

tylko po co? obraz na ziemi narysowany złamanym palcem, udekorowany kurzem i czułkami moich przyjaciół z celi.

Ty głupcze
Zamykam te drzwi
Ty głupcze
Zamykam te drzwi
Ty głupcze
Twój proces idzie źle
Włącz sobie coś
Otul się w koc
Nadchodzi już noc
Nadchodzi twoja noc
Ty głupcze
Te drzwi były dla ciebie

gdy już nie ma różnicy. Między dźwiękiem łamanego żebra, a skrzypieniem więziennych zawiasów drzwi. Dźwiękowy synomin. I ta obojętność, najlepszy środek przeciwbólowy. I tylko zaczerpnąć jeszcze jeden haust powietrza.

To już koniec
Statek opada na samo dno
To już koniec
W astralu właśnie
zapanował mrok
To już koniec
Blondynka w płomieniach
ona wpada w szał
To już koniec

Nie wiesz, co będzie dziś
Nie wiesz, co będzie tam
Pocałuj moją twarz
Ostatni raz

Rozlewająca się obojętność tak kontrastująca z szaleństwem dziejącym się wokół. O co Ci chodzi, o co Tobie z kolei chodzi. Jeden płacze, drugi się śmieje. Ci dwaj barczyści szarpiący się z tym gównem. Niech się męczą. Koniec to koniec, bez fajerwerków, bez fanfar. Było, nie ma. Jeszcze chwila i będę mądrzejszy od wszystkich filozofów, wszystko na własnej skórze, wszystko na własnej duszy, wszystko na własnej dupie.

Nie poddawaj się
Nie poddawaj się
Nie poddawaj
Na tym świecie
pełnym krzyku i łez
Nie poddawaj
Za nami idzie Ten
który wchodzi w śmierć
Nie poddawaj
Szalona miłość
co się zdarza raz
Nie poddawaj
Teraz, właśnie teraz

???

Ufam.



Katedra
02/06/2009, 6:44 am
Filed under: Der Prozess

…doszliśmy

Heretyk czeka na stos,
na wieczny ogień i na wieczne niebo
Heretyk czeka na stos,
na wszystko to co się nie przyśniło

Ogień leci do chmur
Otwiera się właz i ucieka proch
Heretyk czeka na stos
Drabina śmieci, rakiety grzmot

piękne okoliczności przyrody. Ciemny, tajemniczy las w tą zaczarowaną noc.
To daje nadzieję. Nadzieję, że nie stanie się coś marnego i nieznaczącego. Czy uwierzyłem w siebie? Czy uwierzyłem w swoje winy? Czy stałem się swoimi winami? Nie oskarżając nikogo i niczego. Słuchaj to tylko moja wina. Jeśli tak to zgadzam się z Sędzią na uwolnienie energii drzemiącej w grzechu. Może sprawi ona, że ponownie ożyje. Trochę może to komiczne, może nie logiczne?

zieleń czeka na brąz
pocałunki i spojrzenia
zieleń czeka na brąz
wieczorny dom i wysokie drzewa
ja czekam na Ciebie i mnie
na pierwszy oddech i ostatni taniec
ja czekam na Ciebie i mnie
na księżyc jakiego nigdy nie widziano

nie może być inaczej. Choć to zbyt piękne? Za co miałby to otrzymać? Czym zasłużyłem na taką nadzieję? A może… a może to tylko zabawa. Bydlaku bawisz się ze mną i szyderczo uśmiechasz. Choć dla kogo aż taki teatrzyk? Musze uwierzyć choć co innego słyszę w uszach, choć co innego widzę w oczach tych, których teraz łuna bije po oczach. To moje przeznaczenie, moja wiara i wina, moja droga i moja cała miłość.

hej! hej! jeszcze wyżej leć!
jeszcze wyżej, coraz wyżej leć

szalona miłość

katedra czeka na świt,
wynurza łódź i otwiera drzwi
katedra czeka na świt
opada sen, topolowy liść
niebo zajmuje swój dom
drabina, okno, rakieta, mysz
niebo zajmuje swój dom
do domu wracam zabłąkany syn

jestem gotów.




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.