Można to było przewidzieć. Nie potrzebny był św. Jan ani Nostradamus. Nawet Się człowiek nawet zarzekał. Tak na wszelki… .Gdy Się miało zajęcia z psychologii w ramach specjalizacji nauczycielskiej mówili o takiej reakcji. Człowiek zapowiada, że będzie kiepsko, że coś nie wyjdzie, aby w razie czego powiedzieć “a nie mówiłem?”. Znamy to wszyscy z korytarzy naszych akademickich korytarzy. Nie zdam! O Matko z córką!… Profesor wywiesza listę i okazuje się, iż najwięksi prorocy swych osiągnięć z egzaminu wychodzą z db, bdb itd.
Mimo wszystko jakieś szanse były. Choć 5-ty i jego poprzednik mówiąc kolokwialnie dali mi po dupie (tu pociecha, że nie są oni homoseksualistami), to były szanse, większe nawet od bukmacherskich prognoz dla reprezentacji Benhackera na mistrzostwo Europy na ostatnim World Cup…
0,02. Słownie: dwie setne. Gdy zbiera się w tym samym czasie ok. 80 punktów ECTS to w tym momencie te 0,02 robi różnicę. Mogło to być 0,5 albo 0,7. Nieee, bo po co? Dokładnie 0,02 musiało mi zabraknąć do stypendium naukowe (^&@#%&^%#*!!!!!!!).
Zatem czas zarobić na się na mglistych ulicach pięknego miasta Wrocławia. Szukać szczęścia w ciemnych zakamarkach Psich Bud, czy też na deptakach ulicy Świdnickiej lub Oławskiej. Z powodu 0,02 prawdopodbnie zwiąże się z Rurą. Ale o tym następnym razem.
Pomimo wszystko omijają mnie jesienne nastroję. Przemiany chlorofilów w ich chromowych (nie mylić z chromymi) braci i siostry nie otwiera mi okna pokoju, miniatury jeziora Śniadrwy wokół zapchanych studzienek kanalizacyjnych nie otwiera mi kieszeni scyzorek. Na pochybel! Oi!
tymczasem polecam: Amon Tubin – Taxidermia EP