Zaszufladkowany do: Mickiewicz
…choć to ryzykowne stwierdzenia. Pisząc je zaraz przypominają mi się kreskówki, na których bohaterowie wypowiadając kwestwię o podobnym sensie momentalnie dostawali np. fortepianem po głowie. Zabezpieczony całkiem solidnym sufitem i stropem powtórzyć pragnę mam szczęście. I to nie byle jakie, o nie! O takim szczęściu pomarzyć może kilkanaście milionów Polaków i nie wiele mniej zagranicznych gości naszego kraju nad Odrą, Wartą, Wisłą (kolejność nieprzypadkowa). Zapomniałem dodać, iż chwaląc się takową rzeczą narażam się tym wszystkim moim krajanom (a co z tysiącam zainteresowanych tym obcokrajowców?) Mam szczęście do państwowych firm. Ilekroć korzystam z PKP Przewozy Regionalne (nie mylić z Intecity, nie ta warstwa społeczna) pociągi w zasadzie się nie spóźniają. Ile razy korzystam z usług Poczty Polskiej czy to w ramach usługi: list zwyczajny, czy też: priorytet, i rzadziej: polecony, moloch państwowy tylekroć szybko wykonuje swoje bądź co bądź nie drogie obowiązki wobec mnie i mojego adresata. I jak tu narzekać na nich? Może obskurnie, może peerlowsko, może i czasem niebezpiecznie, ale mi nic złego nie zrobili. Oskubcie mnie, a potem wyślijcie ciało z Gdańska do Jeleniej Góry albo konduktorską przesyłką lub poleconym, oi!
wakacje. Piękny czas. Każde dziecko, młodzian, student itd. wypatruje w kalendarzu upragnionej daty oznaczającej czas powszechnego lenistwa a dla starszych pijaństwa i dowolnej rozpusty. Różnica powstaje w dacie rozpoczęcia tego sodomowego czasu. Wakacje? lecz któż je ma ze studentów. My brać studencka w ramach procesu zwanego “dorośnij dziecko” lub “starzejemy się” zakasa zaraz po miażdżącej sesji (oby zdanej!) rękamy i idzie pracować za grosze gdziekolwiek. Z tej okazji niejako w kontrze/odpowiedzi/polemice lub być może wtórując wpisowi Sis (http://chyba.wordpress.com/2008/07/25/o-dobrodziejstwach-kapitalizmu/) cytuję wiersz pana Broniewskiego:
“Bezrobotny”
Nie mam za co jeść i pić,
trzeba robić , aby życ,
jak robota się nadarzy,
to przystanę do murarzy,
aby jeść i pić.
Bracie, bierz do ręki kielnię,
napracujesz się rzetelnie,
dadzą ci tu jeść i pić.
Staną ściany i sklepienie,
stanie wielki gmach-więzienie,
w tym więzieniu będziesz gnić.
Nie chcę ryglów, nie chcę krat,
pójdę sobie od was w świat,
wezmę z sobą młot ze stali
i przystanę do kowali,
nie chcę ryglów, krat.
Bracie , z nami wal obuchem,
jest robota nad łańcuchem,
na ten łańcuch czeka kat.
Wyjdzie z ognia hartowany,
zrobią z niego twe kajdany,
będziesz nieść je wiele lat.
Co mam robić, dokąd iść?
Chyba z głodu kamień gryźć.
Takie moje przeznaczenie:
bezrobocie, głód, więzienie.
Bracia, dokąd iść?
Towarzyszu, jest robota
i dla kielni , i dla młota,
tylko z nami śmiało stój.
Gdy nadejdzie dzień zapłaty,
będziesz młotem walił w kraty,
będziesz szedł w śmiertelny bój.
p.s. choć ja już dawno po swej wypłacie, tylko po ledwie tygodniu po niej, gdzie ona?
witam Państwa, miesiąc minął nie wiedzieć kiedy. Można by podejżewać, że ktoś go kolokwialnie ukradł. Nagle, niespodziewanie, pokryjomu. Służby mundurowe jednak nie były zainteresowane tym przypadkiem, dlaczego? Nie będę się jednak rozwodził na ten temat, szkoda aby powstawał kolejny blog o biadoleniu na służby mundurowe.
Tak czy owak od miesiąca jestem pełną gębą pomorzaninem. Live at Wrzeszcz jak Bassisters Orchestra. Lechia Gdańsk. Żywe piwo. SKM RLZ. Morze możliwości itd. Przede mną jeszcze miesiąc.
A co tu porabiam? ano się pracuję, ano sie pracuje na PKB. Choć nie wyglądam na codzień w ten sposób
to jednak z panem chińczykiem pracujemy w podobnej branży. Żadna praca nie hańbi, hańbi lenistwo. Teraz odczuwam to w sposób dobitny, można by rzec ufundamentowałem to piękną frazę głęboko w sobie. Praca na zamkniętym osiedlu (ohyda!) to z kolei ćwiczenie z cyklu “nie generalizuj” albowiem stosunek części mieszkańców do roboli takich jak ja jest co najmniej godząca w tytuł jaki oni sami się obdarzają amianowicie “inteligencja”, aż ciśnie się na usta marksistoweskie “burżuazyjne mendy”. Ale bronie się, tak jak przed piciem piwa co dzień po pracy (
), ale również aby nie ze zgedzieć lecz z życia korzystać jak przystało na ciągle młodego człowieka (choć dodatkowa krecha na karku ;], dzięki Grochu za życzenia) a nie starego pierdziela.
Tytuł wyjaśnię za miesiąc jak już wyprowadzę się z obecnego lokum, a będzie miał on tytuł “nie czyńcie tego” ;] ale mam nadzieję skrobnąć coś wcześniej ;] oi!