Chińczycy wybudowali największą tamę na świecie to dlaczego ja miałbym spać? (w obu przypadkach wszakże chodzi o powstrzymanie). Studiując bardzo przyszłościowy kierunek (po studiach szeroki wachlarz barów gastronomicznych tudzież szybkiej obsługi, o hipermarketach niewspominając - oczywiście na dziale Chemia bo przecież 5 laborek z chemii nie może iść na marne) chyba muszę wstrzymać czynność fizjologiczną snem zwaną. No niby on potrzebny, no niby niezbędny (w kilku mądrych książkach o tym pisali), bo tradycja tak mówi, bo tak trzeba no i przede wszystkim tak babcia rzekła. Jeśli coś łamie tradycję to jest rewolucyjne. Fakt, moja/nasza ciocia S. jest rewolucyjna, na dodatek dosyć brutalna i bezwzględna no, ale cóż, taka jej natura. Kilka zatem takich seansów i do fan-clubu The Cure przyjmą mnie za samo upodobnienie się do Roberta Smith-a (może nawet członkostwo ze zwolnieniem od składki? na honorową prezesurę nie ma co liczyć chyba)
Skalpel - 5. Deep breath.mp3
impactofreality powiedział(a),
maj 29, 2008 @ 1:36 pm
Sen jest dla mięczaków. Pijmy kawę!
sis powiedział(a),
maj 29, 2008 @ 3:57 pm
Ha, spójrz na komentarz powyżej - matuś S. ma także piękne strony. Niewierni przechodzą na Kofeinową Stronę Mocy ;D
A w udręce niespania się łączę. Tylko cieniasy śpią. Revolta!
Color powiedział(a),
maj 30, 2008 @ 4:20 pm
Sen, sen, sen … co to jest? Nie pamiętam już ;p ale czarna herbata rozjaśni zaraz myśli me ;]
Color powiedział(a),
maj 30, 2008 @ 8:56 pm
przyszłam się do Ciebie pożalić, robiąc w ten sposób wielkiego OTa w Twoich komentarzach dotyczących powyższej Twej notki, bo otóż cóż zrobić jak my (znaczy ja i moje miasto) tramwajów nie mamy? ;p Może ja bym chciała na tym przycupku na zajęcia dojeżdżać, ale nie, nas ominęła ta atrakcja! Nawet mogłabym się zapoznać z tą panią, która to zajmuje z wielką uporczywością te miejsce ulubione, upatrzone, zarezerwowane, zachuchane, zaklepane, ale nie, ani pani o dziwnym wyglądzie, ani tramwaju nie ma. ;p Muszę jechać do Posen, albo Krk specjalnie na tramwaje i do tego gadające nawet - niesamowita przejażdżka, zupełna nowość, to jest dopiero przeżycie, ale tylko raz na jakiś czas, niestety, a tak na co dzień zostają mi tylko autobusy, albo autobusy na smyczy ;p Się pożaliłam, tak właśnie działa na mnie brak tramwajów ;]
Color powiedział(a),
maj 30, 2008 @ 10:06 pm
Czy Ty się właśnie pochwaliłeś tramwajami i jeszcze bezczelnie tłamsisz moje biedne, śliczne miasto z powodu ich braku? I proponujesz na dodatek ucieczki ciągłe? I zapewniasz o konieczności uciekania? ;p A to, że szybko się posuwają te wrocławskie tramwaje to chyba wada, wszak skoro tak nimi się cudnie jeździ, co potwierdzam z całej duszy, choć moje podróże tym kosmicznym pojazdem można policzyć na palcach dwóch rąk, to taka przyjemność powinna trwać i trwać, przynajmniej wtedy, gdy ulubione miejsce nie jest zajęte przez żadną dziwnie wyglądającą panią i nie trzeba się spieszyć na zajęcia/do pracy (niepotrzebne zetrzeć). Poza tym mnie w tramwajach (oprócz samego faktu, że są tramwajami) najbardziej ujmuje to, że gadają, są takie przyjazne, otwarte nawet dla nowych, nieznajomych, lewych, niedoświadczonych w jeździe tramwajowej ;p no i istny szał to te automaty z biletami wewnątrz tramwaju, szał, szał, dziki szał! ;p
a co do Wrocławia to nie z tramwajami, tylko z „Pierwszą miłością” i kilkoma faktami historycznymi mi się kojarzy^^