Zaszufladkowany do: Kant
z tego co mi wiadomo, co w trawie piszczy, na morzach wieje ani w pubach słychać sesja maturalna w rozkwicie. Gorzej nierzadko z samymi maturzystami ,którzy jak przystało na przyszłych studentów o nauce do poniedziałkowego egzaminu przypominają sobie w okolicach godziny 17 dnia pańskiego odpoczynku.
Można mnie jednak zapytać wprost i bez ogródek niczym urzędującego premiera: Ale o co chodzi panie emdżej z tymi maturami? Martw się lepiej dyszącą coraz bardziej nad uchem panią Sesją (apage satanas!) i jej czterema kobyłkami, które przetoczą się przez pana szare komórki zostawiając po nich jedynie zgliszcza pozornie nazywane wiedzą. A jednak drodzy państwo, a jednak!
Dziś naszła mnie refleksja, że jednak obowiązkowa matura z matematyki byłaby zbawienna dla przyszłych studenciaków. Oczywiście za takie stwierdzenie “emdżej a.d.2005″ nabiłbym mnie na pal uprzednio opalając żywym ogniem lecz gdy jest się uczestnikiem takiej sceny:
Kasa biletowa PKS, Dworzec Gł. Jelenia Góra. Godzina 10.05. Przenikliwy wiatr dmie za oknem i wpada do małej poczekalni przy każdym uchyleniu drzwi przez a to przechodnia, a to oczekującego na wiecznie żywego ogórka turystę z Polski centralnej. Do umieszczonego tak nisko jak tylko inżynier <?> mógł to zrobić okienka biletowego schyla się autor tegoż bloga cedząc wyraźnie, zwięźle i krótko:
-Wrocław, niedziela, 16.00, studencki
Dziesięć piętnaście!, słyszę w odpowiedzi. Wyciągając z kieszeni i przykładając do dziury w szybie oklejonej dawno przestarzałymi rozkładami jazdy na linie podmiejskie banknot 20 złotowy widzę na początku zakłopotanie, a następnie złość kasjera.
-10,15!
Dochodzi znów do mych uszu
-Mam tylko tak…
Ciężka ręka pana o wadze silnika autobusu wznosi się powoli do góry. Przez głowę przemykają myśli: Kara za brak odliczonej kwoty lub chociaż 15 groszy? Ręka podąża w kierunku okienka, jest coraz bliżej <cholera, nie ważne że w zasadzie nic swojego własnego nie mam ale testament pro forma można było skrobnąć> i bliżej i bliżej. U kresu mego życia spostrzegłem jednak, że tor jej lotu zaczyna opadać, aż w końcu znikł w czeluściach cienia pod szybą, pod blatem. I co widzę? Ręka pana kasjera wraca z dawien dawna nie używanym kalkulatorem.
-dwadzieścia minus dziesięć piętnaście to będzie….
Matura z matematyki naprawdę przydałaby się polskiemu społeczeństwu.
2 komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Ależ gdzie tam, właśnie to było jak najbardziej właściwe podejście – skorzystać z dobrodziejstwa dzisiejszej technologii. Poza tym spróbuj się pomylić, to zobaczysz jak Cię ludzie mogą obsmarować na swoim blogu ;]
Comment - autor: impactofreality 24/05/2008 @ 3:44 pmczekam czekam czekam :> podeślij linka
Comment - autor: fizjol 25/05/2008 @ 6:55 am