z fizjologicznego punktu widzenia


2+2=?
23/05/2008, 8:49 pm
Zaszufladkowany do: Kant

z tego co mi wiadomo, co w trawie piszczy, na morzach wieje ani w pubach słychać sesja maturalna w rozkwicie. Gorzej nierzadko z samymi maturzystami ,którzy jak przystało na przyszłych studentów o nauce do poniedziałkowego egzaminu przypominają sobie w okolicach godziny 17 dnia pańskiego odpoczynku.

Można mnie jednak zapytać wprost i bez ogródek niczym urzędującego premiera: Ale o co chodzi panie emdżej z tymi maturami? Martw się lepiej dyszącą coraz bardziej nad uchem panią Sesją (apage satanas!) i jej czterema kobyłkami, które przetoczą się przez pana szare komórki zostawiając po nich jedynie zgliszcza pozornie nazywane wiedzą. A jednak drodzy państwo, a jednak!

Dziś naszła mnie refleksja, że jednak obowiązkowa matura z matematyki byłaby zbawienna dla przyszłych studenciaków. Oczywiście za takie stwierdzenie “emdżej a.d.2005″ nabiłbym mnie na pal uprzednio opalając żywym ogniem lecz gdy jest się uczestnikiem takiej sceny:

Kasa biletowa PKS, Dworzec Gł. Jelenia Góra. Godzina 10.05. Przenikliwy wiatr dmie za oknem i wpada do małej poczekalni przy każdym uchyleniu drzwi przez a to przechodnia, a to oczekującego na wiecznie żywego ogórka turystę z Polski centralnej. Do umieszczonego tak nisko jak tylko inżynier <?> mógł to zrobić okienka biletowego schyla się autor tegoż bloga cedząc wyraźnie, zwięźle i krótko:

-Wrocław, niedziela, 16.00, studencki

Dziesięć piętnaście!, słyszę w odpowiedzi. Wyciągając z kieszeni i przykładając do dziury w szybie oklejonej dawno przestarzałymi rozkładami jazdy na linie podmiejskie banknot 20 złotowy widzę na początku zakłopotanie, a następnie złość kasjera.

-10,15!

Dochodzi znów do mych uszu

-Mam tylko tak…

Ciężka ręka pana o wadze silnika autobusu wznosi się powoli do góry. Przez głowę przemykają myśli: Kara za brak odliczonej kwoty lub chociaż 15 groszy? Ręka podąża w kierunku okienka, jest coraz bliżej <cholera, nie ważne że w zasadzie nic swojego własnego nie mam ale testament pro forma można było skrobnąć> i bliżej i bliżej. U kresu mego życia spostrzegłem jednak, że tor jej lotu zaczyna opadać, aż w końcu znikł w czeluściach cienia pod szybą, pod blatem. I co widzę? Ręka pana kasjera wraca z dawien dawna nie używanym kalkulatorem.

-dwadzieścia minus dziesięć piętnaście to będzie….

Matura z matematyki naprawdę przydałaby się polskiemu społeczeństwu.